E-commerce bez złudzeń: co naprawdę czeka Cię na starcie – odcinek 11

Perspektywa własnego sklepu internetowego spędza sen z powiek nie jednemu z nas. Otaczające nas coraz to nowsze kursy, e-booki czy świeczki sojowe tylko wzmacniają potrzebę odpalenia własnej sprzedaży. Z jakimi trudnościami musisz się zmagać? Niestety trochę ich jest.


E-commerce bez złudzeń: co naprawdę czeka Cię na starcie

Największą trudnością jest próba sprzedaży tego samego co konkurencja. Walka marżowa na portalach aukcyjnych wykańcza nie jedną firmę. Jeżeli sprzedajesz identyczny produkt, to pamiętaj, że głównie konkurujesz wtedy ceną. Portale typu Allegro kochają to! Mogą wtedy krzyczeć – włącz reklamy, włącz reklamy. Dzisiejszy artykuł jako rozwinięcie do 11 odcinka podcastu nie rozwija jednak tego tematu. W ogromnym skrócie przedstawiam Tobie te informacje jako wprowadzenie do dalszej części.

Przy okazji, jak można zacząć szukać swojej niszy?

Jeśli nie chcesz walczyć ceną (a nie powinieneś), musisz znaleźć coś, co Cię wyróżni. Może być to:

Specjalizacja – zamiast „sklep z gadżetami” zrób „sklep z gadżetami dla właścicieli psów rasy Husky”. Brzmi absurdalnie wąsko? Świetnie. Wąska nisza to lojalni klienci, którzy płacą więcej, bo czują, że rozumiesz ich potrzeby.

Wartość dodana – sprzedajesz te same produkty co inni, ale dorzucasz coś ekstra. Przewodnik, serwis, konfigurację, konsultację. Cokolwiek, co sprawia, że nie kupują tylko produktu, ale rozwiązanie problemu.

Własny produkt – najtrudniejsza droga, ale najbardziej odporna na konkurencję.



Marketing dla nowego sklepu – największe wyzwanie


Masz pomysł, masz produkty, sklep działa. Teraz przychodzi najtrudniejsza część – sprzedaż. Tu pojawia się największy problem właścicieli nowych sklepów: kompletne niezrozumienie tego, czym jest marketing i ile faktycznie kosztuje.


Mit taniego specjalisty – 600-800 zł, zapinamy pasy i liczymy na cuda

Wchodzę na grupę na facebooku i widzę post: „Szukam specjalisty od Meta Ads, zapłacę 600-800 zł miesięcznie za prowadzenie kampanii, oczekuję realnych wyników.. Proszę o kontakt. Budżet reklamowy ok 1500 – 2000zł”

Przeczytaj to jeszcze raz i zastanów się, co jest w tym nie tak.

600-800 złotych to stawka za 4-5 godzin pracy dobrego specjalisty. W tym czasie może Ci założyć kampanię, w najlepszym razie zrobić podstawową konfigurację. Nie zoptymalizuje jej. Nie będzie testował kreacji. Nie zrobi analizy konkurencji. Nie stworzy strategii. Bo nie ma na to czasu.

A wyniki? ROAS dodatni przy budżecie reklamowym (bo te 800 zł to obsługa, nie budżet na reklamy) rzędu 1500 – 2000 złotych w pierwszym miesiącu to science fiction. Nawet nie dlatego, że specjalista jest zły. Dlatego, że algorytmy potrzebują czasu, danych i budżetu na naukę. Dodatkowo produkt musi być konkurencyjny i możliwy do sprzedania.

Na grupach pełno jest ofert „agencji”, które wezmą te 800 złotych. Co dostaniesz? Szablonową kampanię, kopiuj-wklej od poprzedniego klienta, zero customizacji, raport raz w miesiącu z metrykami, których nie rozumiesz, i zero realnych wyników.

Marketing za 800 złotych to nie jest marketing. To iluzja działania, która pozwala Ci powiedzieć sobie „no ale przecież reklamy lecą”. Lecą. Tylko nie tam, gdzie trzeba, nie do tych ludzi i nie z tym przekazem.


Dwie drogi na początek: sam lub wspólnik


Jeśli nie masz budżetu na profesjonalną obsługę marketingową oraz odpowiedniego na kampanie reklamowe to zostają Ci dwie realne opcje.


Opcja 1: Robisz reklamy sam


Trudna droga, ale wykonalna. Potrzebujesz:

Kursu lub szkoleń z Meta Ads i Google Ads – budżet 1000-3000 zł na dobre kursy, nie te za 97 zł w „promocji”.

Czasu – minimum 15-20 godzin tygodniowo przez pierwsze 3 miesiące na naukę, testowanie, poprawianie błędów.

Budżetu na naukę – twoich 1500 – 2000 złotych miesięcznie na same reklamy przez pierwsze 2-3 miesiące. Część z tego przepalisz ucząc się. To normalne.

Czy to ma sens? Tak, jeśli masz czas i chcesz się nauczyć (ta wiedza zostanie z Tobą na zawsze), nie stać Cię na agencję, ale masz jakiś budżet na reklamy, jesteś gotów na porażki i wyciąganie wniosków.

To w wielu przypadkach najlepsza droga. Jeżeli startujesz z własnym sklepem i robisz to po godzinach, dodatkowo, to nie ma nic lepszego niż ogarnięcie tego samemu. Tym bardziej, że jeżeli później przekażesz konto agencji – będziesz mógł łatwo ich nadzorować.


Opcja 2: Wspólnik/partner do marketingu

Opcja, o której mało kto myśli, a która może być najlepsza na start. Zamiast płacić komuś za obsługę, dzielisz się udziałami lub zyskiem z kimś, kto faktycznie wie, co robi w płatnych reklamach.

Kiedy to ma sens? Gdy znalazłeś kompetentną osobę, która wierzy w Twój projekt, masz dobry produkt (brakuje Ci tylko ruchu) i jesteś gotów oddać 20-30% udziałów lub dzielić się zyskiem 50/50 przez określony czas – lub na zawsze, jeżeli się dogadacie.

Jak szukać takiego partnera? Nie na grupach FB („szukam wspólnika do sklepu, oferuję 10% udziałów za prowadzenie marketingu” = nikt kompetentny się nie zgłosi).

W swojej sieci kontaktów – może ktoś, kogo znasz, kręci się wokół marketingu i szuka projektu. Przez konkretną propozycję wartości – pokaż, że masz już coś więcej niż pomysł.

Można spróbować na spotkaniach np. grupy LinkedIn local, na śniadaniach biznesowych czy konferencjach branżowych. Uwierz, że to nie jest temat na grupy facebookowe. O wiele lepsze są już zamkniete grupy – jak np. Pawła Tkaczyka.

Umowa i podział odpowiedzialności to podstawa. Nie róbcie tego „na gębę”. Umowa wspólników, jasny podział zadań, jasne KPI dla obu stron. Inaczej skończy się kłótnią i stratą czasu.


Budżet reklamowy – ile naprawdę potrzebujesz

Rozdzielmy dwie rzeczy: koszt obsługi (ile płacisz specjaliście lub agencji) i budżet reklamowy (ile wydajesz na same reklamy).

Dla małego sklepu na start:

Meta Ads (Facebook/Instagram): minimum 50-100 złotych dziennie = 1500-3000 zł miesięcznie

Google Ads: minimum 50 złotych dziennie = 1500 zł miesięcznie

To są kwoty, przy których algorytmy mają szansę się czegoś nauczyć. Poniżej tego przekraczasz próg, gdzie kampania nie zbiera wystarczającej liczby danych, żeby się optymalizować.

Razem: 3000 – 4500 złotych miesięcznie samego budżetu reklamowego.

Do tego dochodzi obsługa – robisz sam (Twój czas) albo agencja/specjalista (2000-5000 złotych miesięcznie, realne stawki dla małych sklepów).

Łącznie: 4500 – 9500 złotych miesięcznie na marketing w pierwszych miesiącach działania sklepu.

Brzmi dużo? To jest realne minimum dla sklepu, który chce działać, a nie udawać, że działa.

Jeśli te liczby Cię przerażają, nie oznacza to, że e-commerce nie jest dla Ciebie. Oznacza to, że albo musisz zacząć od organicznego budowania zasięgów (content marketing, SEO, social media – długa droga, ale tańsza), albo poczekać, aż zbierzesz odpowiedni kapitał.


Realistyczne podejście do startu


E-commerce nie jest loterią. To biznes jak każdy inny – wymaga kapitału, czasu, wiedzy i konsekwencji. Największym błędem jest próba robienia wszystkiego naraz i perfekcjonizm zamiast testowania.


Nie wszystko naraz – na start nie potrzebujesz 500 produktów w sklepie. Wystarczy 10-20 dobrze dobranych, które faktycznie chcesz sprzedawać. Nie potrzebujesz kampanii we wszystkich kanałach – zacznij od jednego (najczęściej Meta Ads dla e-commerce lub google ads z produktówką) i naucz się go dobrze.


Testowanie zamiast perfekcjonizmu – Twój sklep nie musi być idealny. Nie potrzebujesz logo za 5 000 złotych i sesji zdjęciowej za kolejne 10 000. Potrzebujesz działającego sklepu, który przetestuje, czy w ogóle jest popyt na to, co sprzedajesz. Później ulepszysz opierając się na danych – czy to GA4 czy to nagrane sesje z Clarity.


Dane zamiast intuicji – po miesiącu działania będziesz wiedział więcej niż po 3 miesiącach planowania. Uruchom sklep, odpal kampanie, zbieraj dane. One pokażą Ci, co działa, a co nie.

Kiedy pomyśleć o agencji? Gdy masz stabilne obroty, budżet reklamowy i potwierdzony model biznesowy (wiesz, że sklep działa, potrzebujesz tylko skalowania).

Wcześniej? Nie ma sensu. Agencja nie zbuduje Ci biznesu od zera. Agencja pomoże Ci skalować to, co już działa.

Pamiętaj, że to Ty jesteś właścicielem i to Ty jesteś odpowiedzialny za sprzedaż. Nie możesz przekierować tej odpowiedzialności na pracownika agencji, albo tym bardziej na osobę z grupy facebookowej której chcesz zapłacić 800zł. Chyba nie chcesz całości odpowiedzialności przelać na osobę która otrzyma 800zł wynagrodzenia? Jak to w ogóle brzmi.


Jak podejść do kampanii reklamowych na początku?


To bardzo proste w przypadku e-commerce. Zaczynamy zawsze od podstaw.

– reklama produktowa (te kafelki w google z produktami) – 70% budżetu

– remarketing produktów – 10% budżetu

– wyszukiwarka – 20% budżetu


Meta ADS:

– katalog produktów, czy to karuzela czy 1 kafelek – formaty 1:1, 4:5, 9:16

– remarketingowe


Zaczynamy od takiej prostej struktury konta – bez automatów. No chyba że sam Pmax z feedem bez zasobów. Nic więcej.


Taka struktura i takie kampanie pokażą czy w ogóle Twój produkt się sprzedaje i czy lejek konwersji działa.


Podsumowanie – czy e-commerce to dobry pomysł na 2026?

E-commerce to nie jest „sklep działa sam, ja siedzę na plaży”. To ciężka praca, testowanie, optymalizacja, obsługa klienta, logistyka, zwroty, reklamacje itp. Marketing? To najbardziej wymagający i najdroższy początkowo element całej układanki.

Jeśli masz unikalny pomysł lub niszę, w której możesz się wybić, kapitał na 3-6 miesięcy działania bez zysku (sklep + marketing + życie), czas na naukę lub wspólnika, który ogarnia marketing, oraz realistyczne oczekiwania co do czasu zwrotu – to tak, warto spróbować.

Jeśli myślisz, że wystarczy znaleźć specjalistę za 800 złotych, odpalić kampanie i czekać na ROAS 10 – oszczędź sobie rozczarowania i zostań przy etacie.

Powodzenia. I pamiętaj – lepiej dobrze przygotowany start niż trzy nieudane próby z pośpiechu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *